Kategorie
Joe Biden Koncepty Trump Wybory 2020

Debaty i pozycjonowanie przed

Pierwsza debata prezydencka już w noc z wtorku na środę rano (polskiego czasu). Ja oglądam na żywo 😉

A od tygodnia trwa mój ulubiony okres przed-debatowy.

Debaty

W USA są tradycyjnie 3 debaty prezydenckie (plus 1 wice-prezydencka). Szczegóły ustalają sztaby. Tych szczegółów które są negocjowane jest kilkadziesiąt, a negocjacje są zawzięte.

Część dotyczy warunków na sali – temperatura, światło itp. Część stylu – czy siedzą, czy stoją, czy chodzą. Jeżeli stoją to czy są podstawki tak, żeby kandydaci mieli ten sam „wspomagany wzrost”.

Debaty trwają około 90 minut. Może 90, a może 93, zależy jak się będzie toczyła rozmowa i decyduje ostatecznie prowadzący.

Rola prowadzącego jest też najbardziej kluczowa i bardzo różna w porównaniu do „debat” prezydenckich prowadzonych (a ostatnio nieprowadzonych) w Polsce. Przede wszystkim nie każdy dostaje to samo pytanie! Część pytań na pewno będzie dotyczyć życiorysów, decyzji lub wypowiedzi, które kandydaci będą musieli wytłumaczyć. A życiorysy i decyzje podejmowali różne przecież.

Największe negocjacje dotyczą właśnie tego, kto prowadzi debatę, bo w spolaryzowanej Ameryce znaleźć kogoś kto będzie przynajmniej sprawiał wrażenie prowadzenia tego sprawiedliwie nie jest łatwe. Tym razem pierwszą debatę poprowadzi najlepszy chyba dziennikarz stacji FOX Chris Wallace, prowadzący “Fox News Sunday”. FOX jest generalnie bardzo pro-Republikańska, ale Wallace jest profesjonalistą. W ostatnim wywiadzie z Trumpem nie można powiedzieć, żeby go oszczędzał. Ani też żeby Trump dobrze wypadł swoją drogą.

Chris Wallace prowadził też trzecią debatę Trump-Clinton 4 lata temu. Jak widać na tyle dobrze, że się Demokraci na niego zgodzili ponownie. Kolejną debatę poprowadzi Steve Scully ze stacji C-SPAN. C-SPAN przez cały czas tylko pokazuje pracę w Kongresu i jest uważana za techniczną i bezstronną. Trzecią Kristen Welker, ze stacji NBC, która raczej Trump nie lubi, choć nie-nienawidzi (jak np. siostrzany kanał MSNBC).

Sezon przed-debatowy

Zanim jednak zacznie się pierwsza debata mamy „sezon przed-debatowy”. Jest to okres ok 1-2 tygodni przed pierwszą debatą i bardzo mnie bawi.

Jest to czas kiedy kandydaci, ich sztaby oraz inni politycy ich własnych partii mówią, że ich kandydat to przygłup (nie dosłownie) i chwalą kandydata konkurencji ?

Chodzi o to, aby odpowiedni zarządzić oczekiwaniami i zredukować oczekiwania od swojego kandydata oraz zwiększyć od kandydata przeciwnika.

Wynik tego kto wygrał jest całkowicie subiektywny i percepcyjny. Jeżeli więc przekonamy publikę, że nasz kandydat się jąka, wolno myśli i nigdy nie debatował oraz, że nasz przeciwnik to prawdziwy mistrz debaty niczym z senatu Republiki Rzymskiej to wtedy na pół już wygraliśmy. Jak przegramy to tak jakby remis, bo przecież taka nierównowaga, a przeciwnik ledwo wygrał. Jak będzie remis to można będzie odtrąbić zwycięstwo. A jak wygramy mimo takiej przewagi przeciwnika, to nasz kandydat był podwójnie wspaniały.

Słaby na umyśle, pewnie mnie pokona

Na co dzień więc Trump mówi o sobie, że jest „stabilnym geniuszem”. A o Bidenie w czasie prawyborów, że najchętniej miałby go właśnie za przeciwnika. Bo ten jest „po prostu głupi”, „nie do końca sprawny [na umyśle] “, „nie potrafi odpowiedzieć na nic bez telepromptera” itd. W ogóle to wystąpienia Bidena były to najgorsze, jakie widział.

Aż do poniedziałku ? Przez ostatni tydzień Trump – widać, że w tej sprawie słuchający doradców – nachwala Biden i pokazuje niespotykaną u siebie skromność (relatywnie). A więc Biden jest teraz „świetny”, „robi to w końcu od 47 lat” i biorąc pod uwagę to doświadczenie to „powinien mnie [Trumpa] pokonać.” To samo odbywa się też oczywiście i w drugą stronę. Zamiast wieszać diabły na Trumpie, jaki to głupi i prezydent z przypadku da się słyszeć co innego. Trump to przecież świetny mówca, bądź co bądź POTUS, a i przed kamerą czuje się jak ryba… I taki to taniec odbywa się z zawsze co 4 lata.

Ale nigdy nie było tak zabawne jak w przypadku Trumpa. Dla Trumpa koncept zarządzania oczekiwaniami poprzez wywyższanie przeciwnika i poniżanie siebie jest po prostu obcy. Nawet wtedy kiedy wie, że ma chwalić Bidena, to nie może się powstrzymać. Chwilę po tym jak powiedział, że Biden, „powinien go pokonać” to i tak dorzucił coś sugerująego, że Biden ma demencję (a to nieprawda, bo tylko początki 😉

Oraz znowu zażądał obopólnego badania anty-dopingowego. Trump ma tezę, że Biden debatując z Sandersem był dlatego tak powyżej oczekiwań, bo był na czymś. I że Biden tylko na swoich prochach może go pokonać. Zarządzanie oczekiwaniami – robisz to źle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *